Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Fake newsy atakują | ng24.ie

Fake newsy atakują

Okazuje się, że żadna profesja nie jest wolna od dezinformacji i fejk njusów. Dotyka to nie tylko moich klientów, ale i mnie osobiście, jak się okazuje.

Zawarta jest też poniżej przestroga dla wszystkich poszkodowanych: być nieskazitelnie uczciwym i dokładnym. Jeden malutki powód do utraty wiarygodności otworzy bramy do powodzi pomówień, których nie da się zatrzymać.

Pewien mój niedoszły niestety klient, zaraz po wypadku i spisaniu raportu z kierownikiem i innymi przełożonymi został odesłany do domu. Gdy wrócił do pracy po kilku czy kilkunastu dniach zaproszono go na spotkanie w celu opowiedzenia jak mu było na chorobowym. Opowiedział, niewiele przesadzając, że złamało go zupełnie i przez 3 dni nie wychodził z bólu z łóżka. Gdy już wyszedł, to za następnych kilka dni wrócił do pracy.

Pracodawca na to wyciąga raport od prywatnego detektywa, który śledził człowieka już od wyjścia z pracy natychmiast po złożeniu raportu wypadkowego! Zatem jeszcze przed jego spisaniem ktoś dzwonił po prywatnego detektywa i człowieka wypuścili do domu dopiero, gdy detektyw stał na parkingu gotów obserwować.

W raporcie są zdjęcia, jak na drugi dzień po wypadku człowiek jedzie samochodem z rodziną do sklepu na zakupy. Nie ma co prawda zdjęć jak mu rodzina pomaga wysiąść z samochodu, bo sam nie może z powodu bólu, ale co tam. Na żadnym zdjęciu człowiek nie pcha wózka sklepowego, ani nie nosi siat z zakupami – tyle dobrego.

Konkluzja pracodawcy jest taka, że pracownik ów wprowadził w błąd, wyolbrzymiał swoje obrażenia i należy się zastanowić dlaczego – a no pewnie dlatego, że chciał później wyłudzić odszkodowanie. Skończyło się to dyscyplinarnym zwolnieniem.

Strach przed braniem spraw, gdzie jest podejrzenie wyłudzenia, wśród prawników jest ogromny. Jak pisałem już wielokrotnie, gazety pełne są artykułów o tym, jak sędzia taki lub taka oddalili z hukiem sprawę z powodu rzekomej próby wyłudzenia (czasem, należy tu zaznaczyć, słusznie). Przypomina mi się tu sprawa pewnego Pana, który mówił w sądzie, że nie może normalnie żyć i pracować, ale wieczorami był striptizerem i tańczył na rurze oraz chwalił się tym na fejsie. Żaden prawnik nie chce swojego nazwiska w takim artykule.

Ten sam pracodawca, który śledzi swoich pracowników będzie śledził ich posty na „ściance” FB czy Instagramie.

Będzie też straszył uczciwych pracowników konsekwencjami i tym, że nie mają szans w starciu z gigantem. MAJĄ! Trzeba tylko podejść do tego uczciwie i skrupulatnie. I chętnie Państwu w tym pomogę, jak choćby klientowi dziś, który za uszkodzenia mięśni spowodowane spadającym w magazynie przedmiotem (z którego uszczerbku kurował się niespełna dwa lata) dostał równiutkie €60.000. I to akurat nie jest żaden fejk, ale najprawdziwszy fakt!

A na koniec: grasuje w sieci ktoś, kto daje prawnikom negatywne komentarze i opinie za pomocą fałszywych kont. Ja je zgłaszam tam gdzie mogę, fejsbuk usuwa, a on za pomocą innego konta umieszcza znów komentarz gdzie indziej. Jeśli szukacie zatem rekomendacji, to zastanówcie się skąd ta rekomendacja pochodzi? Czy źródło tej rekomendacji było klientem czy był to „znajomy, którego brat pracował z gościem, który zna tego Szulca”? Czarny PR to się nazywa, albo trollowanie. Oczywiście nie da się pomóc każdemu i niepowodzenia się zdarzają. Chętnie, nawet publicznie, wyjaśnię przyczyny niepowodzenia, jeśli tylko zostanę zwolniony z tajemnicy adwokackiej. Nawet raz miałem taką dyskusję z jednym człowiekiem i gdy go poprosiłem o zwolnienie z tajemnicy adwokackiej, dyskusja się skończyła.

Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących obrażeń osobistych, lecz z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę www.PolskiPrawnik.ie.
Marcin Szulc

Dezinformacja, niestety czasem działa i niektórzy pracodawcy bardzo się starają, żeby zasiać zwątpienie w ofiarach wypadków i niestety im się to udaje od czasu do czasu. Bardzo dokładnie wybierają sposób działania i poruszają się na pograniczu prawa i dobrych obyczajów, ale ostrożnie nie przekraczając go oraz polują na pomyłki pracownika.


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.