Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Dziesięć tysięcy euro za worek ziemniaków | ng24.ie

Dziesięć tysięcy euro za worek ziemniaków

Ile wart może być worek ziemniaków? Jak się okazuje – całkiem grube pieniądze. Udowodniła to Lisa M. z Dublina, niesłusznie oskarżona o przywłaszczenie kartofli bez płacenia. Za fałszywe posądzenie o kradzież udało jej się wywalczyć całkiem niezłą sumkę.

Idąc do sklepu warto zachować ze sobą paragon z poprzednich zakupów. Ewentualnie zgłosić ochronie, że przychodzi się z zakupami z innego sklepu. W ten sposób można uniknąć nieprzyjemnych nieporozumień. Gorzej, jeśli ma ono miejsce tuż po zakupach.

Lisa M. wraz z dwójką dzieci wybrała się na zakupy do jednego z dublińskich sklepów. Wzięła do wózka to, co miała kupić i zapłaciła za wszystko w kasie. Z wózkiem pełnym zakupów skierowała się na przysklepowy parking, na którym zaparkowała auto. Nic nie zapowiadało nieprzyjemności, które spotkały ją parę minut później.

Jak podaje „The Journal.ie”, podczas ładowania zakupów do bagażnika podszedł do niej ochroniarz. Bez ogródek spytał się jej głośno: –Przepraszam, czy mogłaby pani wrócić do sklepu i zapłacić za worek ziemniaków, który zabrała pani bez płacenia?

Zaskoczona kobieta odpowiedziała ochroniarzowi, że nie wzięła żadnych ziemniaków i na dowód swojej prawdomówności chciała pokazać mu paragon. I tak musiała wrócić do sklepu, w którym koniec końców udało się ustalić, że jednak nie kupiła żadnych ziemniaków.

Całe nieporozumienie kosztowało Lisę M. masę stresu. Ochroniarz zadał jej pytanie o kradzież na tyle głośno, że sytuacją zainteresowali się ludzie wokół. Czuła, że w ich oczach wyszła na pospolitą złodziejkę, mimo że nią nie była. Jakby tego było mało, plotka o kradzieży ziemniaków rozeszła się wśród jej znajomych. Twierdząc, że jej dobre imię zostało zszargane, podała sklep do sądu.

Po trwającym przeszło rok procesie kobiecie udało się wygrać. Sąd przyznał jej odszkodowanie w wysokości 10 tys. euro. Głównym „winowajcą” miał być menadżer sklepu, który oskarżył kobietę o kradzież. Cała sprawa okazała się jednak jednym wielkim nieporozumieniem.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.