Dzieci i młodzież bez dachu nad głową dorastają wśród patologii

Bezdomność zamienia życie w koszmar na jawie. Najgorzej mają dzieci, które ograbiane są z dzieciństwa. Zazwyczaj jedyne schronienie przed spaniem na ulicy mogą znaleźć w schroniskach dla bezdomnych. W których nierzadko jest gorzej niż na zewnątrz. O piekle dorastania wśród karaluchów i narkomanów pisze „The Journal.ie”.

Zgodnie z ubiegłorocznym spisem powszechnym, na ulicach i w schroniskach przebywa przynajmniej 7 tys. mieszkańców Zielonej Wyspy. Oznacza to, że w ciągu ostatnich pięciu lat irlandzka bezdomność wzrosła aż o 81 procent. A może być jeszcze gorzej. Jak szacuje Simon Community, do następnego roku liczba osób bez dachu nad głową może zwiększyć się nawet do 10 tysięcy.

Najbardziej cierpią w tym wszystkim dzieci. Jak podaje „Newstalk.com”, prawie połowa irlandzkich bezdomnych to rodziny z dziećmi. Aż 25 proc. ogółu bezdomnych stanowią dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia.

Ci najmłodsi nie rozumieją, dlaczego nie mają normalnego domu. Dorastanie w koszmarnych warunkach odbiera im radość z dzieciństwa. Zamiast normalnie chodzić do szkoły, bawić się z innymi i spać w ciepłym łóżku muszą przeżywać trudy, które złamałyby niejednego dorosłego.

Z założenia hotele dla bezdomnych powinny być miejscem, w którym znajdą schronienie i będą lepiej znosić koszmar bezdomności. Jakkolwiek można zasnąć w ciepłym łóżku mając dach nad głową, w tego typu placówkach czekają inne wielkie nieprzyjemności.

Schroniska powinny być miejscem czystym i zadbanym, w którym pilnuje się, by nie było alkoholu i narkotyków. Tak wygląda teoria. W praktyce, jak podaje „The Journal.ie”, w wielu tego typu placówkach warunki urągają ludzkiej godności, a współlokatorzy szerzą patologię.

Elementami codzienności wielu schronisk dla bezdomnych są: wilgoć, pleśń karaluchy oraz niezliczone aspołeczne zachowania. W przypadku tych ostatnich najczęściej chodzi o spożywanie narkotyków wśród innych współlokatorów. Niestety, często na oczach dzieci.

Tego typu patologia ma miejsce także w regularnych hotelach, które udostępniają swoje pokoje bezdomnym. Wielu jego bezdomnych mieszkańców ma gdzieś panujące w nich reguły. Obsługą albo się nie przejmują, albo ta sama nie reaguje.

A propos obsługi – jak podaje irlandzki portal, ta często traktuje współlokatorów jak podludzi. Jak szczury, które należy wytępić. Nawet, jeśli ci zachowują się grzecznie i nikomu nie wadzą. Alkoholik, narkoman czy też trzeźwy i kulturalny – dla niejednego z pracowników każdy bezdomny to ten sam rodzaj podczłowieka. To przez co przeszedł jest dla nich absolutnie nieważne.

Codzienne przebywanie w takich warunkach jest potwornie dobijające już dla dorosłych. Na dzieci wpływa to jeszcze gorzej. Dorastanie w takich warunkach bez wątpienia fatalnie wpływa na ich zdrowie psychiczne. Brak prywatności, zero godności, patologiczne zachowania, niemalże wszechobecna wrogość… Nierzadko późniejszy start w normalne życie graniczy u nich z niemożliwością.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.