Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Dublin: Gniew, kokaina i karabin maszynowy. Złapali go po dopiero ośmiu godzinach | ng24.ie

Dublin: Gniew, kokaina i karabin maszynowy. Złapali go po dopiero ośmiu godzinach

Naćpany kokainą i uzbrojony w karabin maszynowy wybrał się na niecodzienną przejażdżkę po Dublinie. W trakcie parogodzinnej eskapady zdążył sterroryzować kilku kierowców i narobić niemałych szkód. Wszystko dlatego, iż był przekonany, że zdradza go żona. Po kilkuletnim procesie Joseph Rafferty został skazany na dziewięć lat więzienia.

Pod wpływem emocji idzie robić różne głupie rzeczy. Jeśli dorzucimy do tego narkotyki i broń palną, powstaje prawdziwie wybuchowa mieszanka. Tak było w przypadku 38-letniego Rfferty’ego z Dublina.

Z pewnością idzie stwierdzić, że nie był on aniołkiem. Jak podaje „Irish Mirror”, już wcześniej ciążyło na nim ponad 30 zarzutów, w tym te dotyczące napadów i włamań. W 2010 roku został skazany na cztery lata odsiadki. Po pobycie w więzieniu jednak nie zmądrzał – nie chciał zejść ze ścieżki agresji i przemocy.

Nie wiadomo, jakie dokładnie relacje łączyły Rafferty’ego z jego żoną. Można jednak domniemywać, że w ich małżeństwie mogło nie dziać się najlepiej. Mężczyzna podejrzewał, że kobieta przyprawia mu rogi. Chcąc rozładować gniew postanowił wybrać się na przejażdżkę.

Być może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że wcześniej porządnie zaprawił się kokainą i uzbroił w karabin maszynowy. Tak przygotowany postanowił wyruszyć na przestępczy rajd po ulicach Dublina. Podczas swojej wielogodzinnej rozwałki ukradł dwa auta, wcześniej terroryzując ich właścicieli. Policji udało się go złapać dopiero po ośmiu godzinach szaleńczego pościgu.

Wydawałoby się, że wyrok skazujący powinien być surowy. Nie dość, że jednego dnia dopuścił się całej litanii przestępstw, to jeszcze był recydywistą. Nawet sędzia zajmujący się jego sprawą stwierdził, że wielu zatwardziałych przestępców w ciągu całego życia nie dopuściło się tylu przestępstw, co Rafferty w czasie ośmiu godzin. 38-latek przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów.

Dlatego też dziewięć lat odsiadki może dziwić. Wyrok z pewnością złagodził fakt, że podczas wielogodzinnej rozwałki mężczyzna nikomu nie zrobił większej krzywdy. Gdyby ktoś zginął, nawet przez przypadek, wyrok z pewnością byłby bardziej surowy. Wątpliwe jednak, by kolejny pobyt za kratami nauczył go przestrzegania prawa.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.