Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Chciał obrabować pub plastikowym pistoletem. Zakładnicy się z niego naśmiewali | ng24.ie

Chciał obrabować pub plastikowym pistoletem. Zakładnicy się z niego naśmiewali

Chciał obrabować pub z plastikowym pistoletem w ręku. Jednak imitacja broni była tak tandetna, że klienci wzięci za zakładników zaczęli… wyśmiewać się z rabusia. Który w dodatku został przez nich znokautowany i oddany w ręce Gardy.

By dokonać napadu nie trzeba mieć prawdziwej broni. Wystarczy imitacja, która wygląda na wystarczająco prawdziwą. Za napad z „podróbką” idzie jednak odpowiadać jak za straszenie ludzi prawdziwym pistoletem. Zwłaszcza, jeśli bierze się ich za zakładników.

Anthony B. z Dublina pilnie potrzebował pieniędzy na zaspokojenie swojego heroinowego nałogu. Chcąc zdobyć je jak najszybciej, postanowił obrabować jeden z lokalnych pubów. Replikę broni, którą miał sterroryzować klientów i obsługę, kupił w sklepie z zabawkami.

Z początku wszystko szło jak po maśle – przestraszeni klienci położyli się na ziemi, a obsługa grzecznie współpracowała, dając złodziejowi dostęp do kasy. W pewnym momencie goście zauważyli jednak, że przedmiot trzymany przez B. zdecydowanie nie może być prawdziwym pistoletem. Wyglądał po prostu zbyt tandetnie i plastikowo.

Jak podaje „The Journal.ie”, w pewnym momencie niektórzy klienci zaczęli otwarcie naśmiewać się z rabusia. „Nic nie zrobisz tym plastikowym pistolecikiem!” – usłyszał mężczyzna. Mimo tego starał się nie tracić fasonu i utrzymywał agresywną pozę.

Rabusiowi udało się zgarnąć 520 euro z kasy. Nim jednak zdążył wyjść, jeden z klientów rozbił butelkę na jego głowie. Po obezwładnieniu rabusia goście pubu oddali go w ręce Gardy. Co ciekawe, jedna z osób zeznających przeciwko złodziejowi wyraziła swoje współczucie dla jego osoby.

Mimo że cała sytuacja miała przebieg bardziej komiczny niż poważny, Anthony B. za swój czyn odpowie jak najbardziej serio. Sprawę należy potraktować o tyle poważnie, że nie był to pierwszy rabunek dokonany przez mężczyznę. Jego poprzednie „robótki” były jednak zdecydowanie bardziej udane.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.