Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Brexit namiesza na irlandzkim rynku pracy | ng24.ie

Brexit namiesza na irlandzkim rynku pracy

Brexit będzie niemałym kłopotem dla irlandzkiego rynku zatrudnienia. Zdaniem ekspertów, w przypadku „twardego rozwodu” wiele ludzi mogłoby pożegnać się z zatrudnieniem. Z drugiej strony – już teraz nasz rynek staje się coraz bardziej atrakcyjny dla pracodawców, którzy przenoszą do nas swoje firmy.

Sytuacja związana z Brexitem w coraz większym stopniu przypomni kabaret. Zdaje się, że Brytyjczycy nie są do końca pewni, czy wyjdą z Unii, czy też w niej zostaną. Daty, prognozy i założenia zmieniają się niemal z dnia na dzień. Nawet, jeśli padnie jakaś „ostateczna” decyzja, nie możemy być pewni, czy za chwilę nie zostanie jednak zmieniona.

Brytyjski zamęt nie pozostaje bez wpływu na nastroje w Irlandii. Jej mieszkańcy są z jednej strony zaniepokojeni, zaś z drugiej zmęczeni tym, co odbywa się u ich najbliższego sąsiada. Nie oznacza jednak, że lekceważą negatywne skutki, jakie może przynieść wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Jak powtarzano już wielokrotnie, na pierwszej linii frontu znajduje się irlandzka gospodarka. Jako że Zielona Wyspa ma ogrom powiązań ekonomicznych ze Zjednoczonym Królestwem, brytyjskie wyjście bez umowy mogłoby być śmiertelnym ciosem dla wielu tutejszych firm.

Takiego zdania są m.in. eksperci z Economic and Social Research Institute (ESRI) cytowani przez „Newstalk.com”. Ich zdaniem zagrożonych może być nawet 80 tys. miejsc pracy. W swoich prognozach idą nawet dalej – w ciągu dziesięciu lat od Brexitu stopa irlandzkiego bezrobocia mogłaby wynosić 5 procent.

Dla porównania – w przypadku opuszczenia UE z umową, bezrobocie miałoby być na poziomie 2,6 procenta. Oprócz utraty miejsc pracy wśród negatywnych skutków „twardego rozwodu” ESRI wylicza obniżkę pensji oraz wzrost cen w sklepach. Co wynikałoby m.in. z tego, że dostęp do niektórych towarów byłby utrudniony.

Z drugiej strony w tym nieco katastroficznym scenariuszu pojawia się wyraźna nutka optymizmu. Jak zauważają analitycy z Ernst & Young, od momentu ogłoszenia Brexitu coraz więcej firm przeprowadza się do Irlandii.

W sporządzonej przez koncern „liście relokacyjnej” Irlandia zajęła pierwsze miejsce – od momentu ogłoszenia wyników referendum do Dublina przeprowadziło się aż 28 firm. Brytyjscy przedsiębiorcy chętnie wybierają również Frankfurt, Luksemburg i Paryż.

Tego typu przeprowadzki wiążą się ze wzrostem liczby miejsc pracy. Zgodnie z szacunkami analityków w najbliższej przyszłości we wspomnianych krajach może powstać aż 7 tys. nowych etatów. Jak nietrudno się domyśleć, to Dublin przodowałby w tej kategorii. Wychodzi więc na to, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pod warunkiem, że optymistyczne prognozy faktycznie się sprawdzą.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.