Boom budowlany i boom wypadkowy

Przeżyłem w Irlandii już jeden boom budowlany i wiem, że razem z nim w parze idzie też boom wypadkowy.
Mechanizm tego jest całkiem prosty: firmy budowlane mają tyle roboty, że postanawiają zaoszczędzić czas i pieniądze kosztem bezpieczeństwa pracowników. Kończy się to tym, że pracownicy padają ofiarą wypadków. Nie dotyczy to tylko firm budowlanych i wypadków na budowie, choć te są zwykle najbardziej dramatyczne i oczywiste.

Oszczędności czy też źle rozumiane „racjonalizowanie pracy” powoduje, że pracownicy są przemęczeni, nie mają odpowiedniego sprzętu, brak im odzieży ochronnej czy po prostu rąk do pracy. Czasem są to drobne rzeczy, które prowadzą do poważnych wypadków.

Bardzo ważne jest, żeby nie bać się skarżyć na takie zmiany czy braki na bieżąco. Natychmiast, gdy tylko się staną należy wyrazić swoją opinię na ten temat. Uprzejmie, krótko i sensownie, ale stanowczo. Oczywiście zawsze, ale to zawsze na piśmie.

Poza tym, dbać o swoje bezpieczeństwo. To, że ktoś kazał coś robić, nie znaczy, że trzeba to zrobić. Pracownik może odmówić wykonania polecenia, jeśli z jego wykonaniem wiąże się z poważnym i bezpośrednim niebezpieczeństwem. Taką wypada, choć nie jest to konieczne, potwierdzić na piśmie.

Z tym pisaniem chodzi o to, że w jakiś sposób trzeba udowodnić to co się zrobiło i swoje motywy i sam fakt skargi. Jeśli coś było na piśmie, trudno prawodawcy mówić, że nic się nie stało.

Mam serdeczną nadzieję, że żaden z PT. Czytelników nie ucierpi w takowym wypadku, poważnie. Wiem niestety, że takie wypadki się wydarzą i będą miały miejsce. Niestety, słyszałem wiele razy już, że ludzie boją się skarżyć, czy odmówić zrobienia czego z obawy przed utratą pracy. Niestety, wiem jaka jest rzeczywistość i zdaję sobie sprawę, że czasem nie da się tego zrobić.

Gdy już niestety do wypadku dojdzie jest kilka rzeczy, które należy zrobić. Po pierwsze zgłosić ten wypadek. Bezpośredni przełożony, kierownik zmiany, behapowiec – ktokolwiek, kto jest upoważniony do przyjmowania takich zgłoszeń. Jeśli jest czas i okoliczności na to pozwalają należy spisać raport. Oczywiście nie za wszelką cenę, ale jeśli nie ma ryzyka dla pokrzywdzonego, to trzeba to zrobić jak najszybciej. Oczywiście można to zrobić też kilka dni później. Tak czy inaczej weźcie kopię tego, co podpisujecie i nie podpisujcie niczego, z czym się nie zgadzacie.

Po drugie nie bagatelizować go. Jeśli jest potrzebna karetka, zażądać jej wezwania. Jeśli pracodawca odmówi, wezwać taksówkę i pojechać do szpitala lub lekarza rodzinnego. Natychmiastowa pomoc medyczna jest czasem konieczna.

Po trzecie – mówić jak było. Czy to lekarzowi, czy w raporcie. Prawdę jest o wiele łatwiej obronić niż nawet dobre kłamstwo. Nie oznacza to, że prawda uratuje wszystkich w każdej sytuacji, ale kłamstwo na pewno pogrzebie najlepszą nawet sprawę.

Po czwarte: wrócić do pracy, gdy jest się do niej zdolnym. Niektóry firmy wynajmują prywatnych detektywów już w pierwszym tygodniu chorobowego, żeby sprawdzić czy pracownik nie oszukuje na chorobowym. Inne firmy lub ich ubezpieczyciele wynajmą prywatnego detektywa wcześniej czy później w każdej niemal sprawie. Jeśli możesz pracować – wróć do pracy. Jeśli nie możesz pracować – to nie pracuj. Takie to proste.

Najprostszym sposobem na przegranie sprawy, o czym pisałem już nie raz, jest nieszczerość. Nie dojdzie do ugody, jeśli pracodawca lub jego firma ubezpieczeniowa mają cień szansy na podważenie wiarygodności poszkodowanego w czasie rozprawy. Tam, nikt nie będzie analizował czy nieszczerość była znaczna. Jeśli była, sędzia ma obowiązek sprawę oddalić. Wśród sędziów trwa chyba jakiś konkurs na to, kto będzie bardziej surowy w oddalaniu naciąganych spraw.
Marcin Szulc

Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących obrażeń osobistych, lecz z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości i udzielimy również porady w sprawach karnych. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę polskiprawnik.ie

 


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.