Bestialski napad na Irlandczyków w RPA. Torturowali ich godzinami

blowtorch-596294_1920Włamali im się domu, który splądrowali. Następnie godzinami bestialsko ich torturowali i pozostawili na pewną śmierć. Mężczyźnie udało się przeżyć, kobieta zmarła w męczarniach. Przerażająca zbrodnia wstrząsnęła RPA i Wielką Brytanią.

Robert L. i Susan H. pochodzą z Irlandii Północnej. Na stare lata postanowili wyemigrować do Republiki Południowej Afryki. Tam, w ciepłym klimacie chcieli spędzić swoją jesień życia. Postanowili osiąść w prowincji Mpumalanga na północnym wschodzie kraju.

Mile mieszkało im się w małym miasteczku Dullstroom. Ciepły klimat, przyjaźni ludzie, piękna  okolica… Starość w RPA była jak w bajce. Ta jednego dnia bez ostrzeżenia przerodziła się w niewyobrażalny koszmar, z którego żywy wyszedł tylko mężczyzna.

W niedzielę 19 marca do domu zamieszkiwanego przez parę włamała się banda złodziei. Celem ich włamu nie było jednak tylko splądrowanie domu. Sadystyczne bydlaki postanowili poznęcać się nad bezbronnymi, starszymi ludźmi.

„Belfast Telegraph” z przerażającymi szczegółami opisało tortury, jakim zostali poddani Robert L. i Susan H. Para była przypalana palnikiem, duszona plastikowymi torbami. „Gdzie pieniądze?!” – bez przerwy krzyczały bestie  w ludzkiej skórze. Mimo że małżeństwo wielokrotnie mówiło im, gdzie mogą znaleźć gotówkę, ci nie przestawali ich dręczyć.

Gdy bandytów zmęczyło znęcanie się nad ofiarami, wrzucili je do pickupa należącego do małżeństwa. Odjechali w pobliskie góry. W pewnym momencie zatrzymali się na poboczu. Rzucili swoje ofiary na ziemię i bez ostrzeżenia strzelili kobiecie w głowę. Mężczyzna został postrzelony w szyję. Bezwładne ciało kobiety wrzucili do rowu, po czym wrócili do torturowania jej męża.

Gdy skończyli, jemu również strzelili w głowę. Wrzucili go do rowu po drugiej stronie szosy. Myśleli, że nie żyje i odjechali. Jakimś cudem mężczyźnie udało się przeżyć. Co więcej, był przytomny. – Przeszedłem na drugą stronę drogi na czworakach – wspomina Robert L. – Tam zobaczyłem Susan leżącą w rowie. Jej ręce były związane, z głowy lała się krew.

Mężczyzna zatrzymał przejeżdżający samochód. Kierowca natychmiast zabrał go i jego umierającą żonę do szpitala. Niestety, Susan H. zmarła w dwie doby po torturach. Aż do momentu śmierci nie odzyskała przytomności. Jak mówi południowoafrykańska policja, cytowana przez „Belfast Telegraph”, jej twarz kobiety była tak zmasakrowana, że nie można było jej rozpoznać.

Robert L., mimo odniesionych obrażeń, przeżył. Jakkolwiek na sam koniec męczarni mężczyźni strzelili mu w głowę, postrzał nie okazał się śmiertelny. Lekarze uznali jednak, że operacja wyjęcia pocisku wiąże się ze zbyt ogromnym ryzykiem. Dlatego też zostawili kulę w jego głowie.

Mężczyzna wrócił do Belfastu. Jego jesień życia zamieniła się w piekło traumatycznych wspomnień. W którym będzie musiał trwać do końca swoich dni. –Muszę pogodzić się z tym, że straciłem najlepszego przyjaciela – powiedział, cytowany przez portal. – Nie mieliśmy żadnych wrogów, a ona po prostu umarła w rowie.

W kilka dni po tragedii policja zatrzymała podejrzanych o udział w bestialskiej zbrodni. Nie wiadomo jednak na razie, czy któryś z zatrzymanych należy do sprawców. Jak powiedział zdruzgotany senior: – Mam nadzieję, że ich znajdą. Chciałbym wtedy porozmawiać z jednym z nich i zadać mu pytanie, co im z tego przyszło.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.