Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Belfast tonie w zużytych igłach i strzykawkach | ng24.ie

Belfast tonie w zużytych igłach i strzykawkach

Nie od dziś wiadomo, że Belfast ma problemy z narkotykami. Dotyczą one także osób nie mających z nimi nic wspólnego. A konkretnie – pokrwawionych igieł i strzykawek, na które mieszkańcy natrafiają coraz częściej. Te masowo walają się dosłownie po całym mieście.

Igła i strzykawka są jednymi z najpopularniejszych akcesoriów narkomanów sięgających po cięższe używki. Dożylne wstrzykiwanie sobie substancji ma przynosić najszybsze i najmocniejsze efekty. Jako że narkomani bardzo często dzielą się ze sobą tymi „gadżetami”, bardzo często przekazują sobie różnego rodzaju choroby.

Problem skażonych igieł dotyczy nie tylko ćpunów. Na takie mogą często natrafić zwykli ludzie. Zwłaszcza, jeśli mieszkają w Belfaście – zużyte „szpile”, strzykawki czy zakrwawione waciki można spotkać tu praktycznie na każdym kroku. Często dosłownie walają się pod nogami.

O problemie najdobitniej świadczy liczba zgłoszeń dotyczących posprzątania zużytych igieł i strzykawek. Jak podaje „Belfast Telegraph”, w ciągu ostatnich trzech lat w samym tylko Belfaście wzrosła ona aż o prawie 1500 procent. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Volteface, brytyjskiej organizacji zajmującej się problemem narkomanii.

Jak przypomina portal, zainfekowane igły mogą przenosić choroby takie jak HIV, wirusowe zapalenie wątroby typu C czy choćby „zwyczajne” zakażenie. Jakkolwiek przypadkowe ukłucie nie wiąże się z takim samym ryzykiem, co regularne dzielenie się igłami, nie jest ono niczym przyjemnym. Zwłaszcza, że po czymś takim i tak trzeba odwiedzić lekarza i odpowiednio się przebadać.

Volteface naciska na brytyjski rząd, by ten wprowadził w Belfaście tzw. pokoje dla narkomanów. Chodzi o miejsca, gdzie mogliby oni w higienicznych warunkach zażywać narkotyki. Pomysł jakkolwiek kontrowersyjny, mógłby zmniejszyć śmiecenie na ulicach. W przypadku Belfastu politycy są jednak temu przeciwni.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.