Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | Aborcja legalna w Irlandii już od roku, ale lekarze nie chcą przerywać ciąż | ng24.ie

Aborcja legalna w Irlandii już od roku, ale lekarze nie chcą przerywać ciąż

Mimo zmian w prawie, w Irlandii wciąż nie jest łatwo o przeprowadzenie usunięcie ciąży – mało który lekarz godzi się wziąć za nią odpowiedzialność. Rok od liberalizacji przepisów dotyczących aborcji gotowość do tego typu działań wyraziło… 10 proc. lekarzy rodzinnych.

Przez wiele lat Zielona Wyspa miała jedne z najsurowszych praw aborcyjnych na świecie. W 1983 roku w drodze referendum Irlandia drastycznie je zaostrzyła. W wyniku wprowadzenia słynnej ósmej poprawki życie nienarodzonego dziecka zostało zrównane z życiem jego matki.

Innymi słowy – w praktyce kobieta mogła usunąć ciążę tylko w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Kobiety chcące to zrobić musiały wyjeżdżać za granicę, najczęściej do Anglii. Wraz z upływem lat rosła rzesza osób chcących liberalizacji surowego prawa.

W ramach ubiegłorocznego referendum mieszkańcy Irlandii opowiedzieli się za zmianą przepisów – prawie 67 proc. głosujących zagłosowało na „tak”. Od 1 stycznia 2019 roku można bezproblemowo usuwać ciążę na terenie Zielonej Wyspy.

Tak wygląda to w teorii – praktyka jest zgoła odmienna. Niedługo po przeprowadzeniu referendum wielu irlandzkich lekarzy zadeklarowało, że nie ma zamiaru przykładać ręki do przerywania ciąż. W ramach ankiety przeprowadzonej wówczas przez Irish College of General Practitioners aż dwie trzecie lekarzy GP stwierdziło, że nie zamierza wystawiać skierowania na tego typu zabiegi.

Po przeszło roku sytuacja zmieniła się na jeszcze gorszą. Jak podaje „Irish Examiner”, spośród 3,5 tys. lekarzy rodzinnych gotowość do zapisania kobiet na zabieg aborcji potwierdziło 347 z nich – tak sprawa wyglądała na początku grudnia.

Zgodnie z przepisami żadnego lekarza nie można przymusić bowiem do tego, by wystawił skierowanie na aborcję – nie musi tego robić, jeśli jest to niezgodne z jego sumieniem. W takim wypadku może skierować kobietę do lekarza, który nie miałby moralnych rozterek w tej kwestii. Może, ale nie musi.

Jak jednak pokazują statystyki, takich lekarzy idzie szukać w Irlandii ze świecą. Nie brakuje regionów, w których w promieniu wielu kilometrów nie ma ani jednego doktora wyrażającego moralną gotowość. Przykładowo w całym hrabstwie Sligo nie zgłosił się ani jeden lekarz gotowy do wystawienia tego typu skierowania.

Przypadek ten pokazuje więc, że zmiany w prawie mogą jak najbardziej rozmijać się z rzeczywistymi nastrojami społecznymi. W rok po ich wprowadzeniu okazuje się, że o aborcję w Irlandii wciąż jest naprawdę trudno.

Przemysław Zgudka


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.