Nasz Głos | Polski tygodnik w Irlandii | A w Nowym Roku zabiorę się za… | ng24.ie

A w Nowym Roku zabiorę się za…

Nie wiem jakie Państwo mają postanowienia noworoczne, ale ja zamierzam zająć się kilkoma rzeczami, które zbyt długo odkładałem na później. Jednym z nich jest siłownia – już kilka miesięcy udaję, że nie potrzebuję, bo jeżdżę na rowerze. Sęk w tym, że na rowerze ostatnio nie jeździłem…

Mam jednak pomysł na Nowy Rok: zająć się w końcu sprawą tego wypadku. Którego? Ano właśnie tego, który Pani / Pan P.T. Czytelnik miał już jakiś czas temu, zdążył wrócić do pracy i w sumie nie jest tak źle, trochę boli, ale da się żyć.

Ten wypadek, który był w sumie do przewidzenia, ale firma nie zrobiła nic, pomimo wielokrotnych ostrzeżeń, że w końcu ktoś spadnie z tej maszyny (bo nie ma żadnej barierki, ani nawet porządnej kładki, a wejść na nią trzeba co dzień, żeby myjką ciśnieniową maszynę umyć).

Albo ten wypadek, gdzie na skrzyżowaniu ktoś wjechał Państwu w tył samochodu.

Ewentualnie nie wypadku, ale uszkodzonych pleców (ręki, barku, kolana, szyi czy innych części ciała) uszkodzonych przez źle zorganizowaną pracę i stanowisko pracy, które było zbyt ciasne, niewygodne, a wózek elektryczny był zepsuty. Tych uszkodzonych pleców (ręki, barku, kolana, szyi czy innych części ciała), na które od kilku(nastu) miesięcy leczą się Państwo u różnych lekarzy i fizjoterapeutów.

Wiecie, o czym mówię, prawda?

Czas goni. Na rozpoczęcie sprawy jest tylko dwa lata od momentu wydarzenia lub momentu, w którym dowiedzieli się Państwo o obrażeniach. Chociaż bardzo mocno sugeruję, żeby zacząć jak najszybciej. Strona pozwana będzie oczywiście mówić, że czas zaczął biec wcześniej.

Proszę nie bać się zapytać o swoją sprawę; emailem czy telefonicznie. Wiele razy powtarzałem, że to nie kosztuje wiele, a może być początkiem sprawy o zadośćuczynienie i odszkodowanie. Naszej lśniącej nowością stronie internetowej jest piękny formularz kontaktowy, z którego mogą Państwo skorzystać.

Trochę z innej beczki, to mój dziesięcioletni syn miał dziś pracę domową w postaci krótkiego eseju o tym „Dlaczego uprzejmość jest ważna”. Nasunęło mi się zaraz skojarzenie z klientem z dnia dzisiejszego, który pewnie by do mnie nie przyszedł, gdyby jego pracodawca wykazała się minimum uprzejmości po wypadku. Po chyba dziesięciu latach pracy i wypadku człowiek ów poszedł do pracodawcy, połamany jeszcze, z wnioskiem do socjala i prośbą o podpisanie tegoż wniosku. I co? I został przepędzony.

I przyszedł do mnie.

Podobnie było z poniedziałkowym klientem, który pewnie by się z drugiego końca kraju nie fatygował, gdyby pracodawca nie prowadził aż takiego obozu pracy. Myślę sobie jednak, że czasem właśnie „nieuprzejmość” jest ważna – bez tej nieuprzejmości pracodawcy wielu ludzi nie zebrało by się w sobie, żeby wszcząć sprawę o odszkodowanie.

Sprawy o odszkodowanie to czasem jedyny sposób na zmuszenie pracodawcy do wykonywania swoich obowiązków – zapewnienie bezpiecznego miejsca pracy, odpowiednich szkoleń, sprzętu czy środków ochrony osobistej. Bez tego wiele miejsc dalej byłoby w erze kamienia łupanego i ociągałoby się z wprowadzeniem elektryczności.

Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że pozywanie poprawia warunki pracy lepiej niż niejedna inspekcja HSA (Health and Safety Authority), dzięki temu, że kosztuje więcej niż możliwe kary i mandaty.

Nasza kancelaria specjalizuje się postępowaniach dotyczących wypadków i obrażeń osobistych, lecz z przyjemnością doradzimy również w sprawach dotyczących zakupu nieruchomości i udzielimy również porady w sprawach karnych. Z radością wysłuchamy i udzielimy informacji i rady. Mogą się Państwo z nami skontaktować (w godzinach pracy Kancelarii) pod numerem telefonu 01 64 000 30 lub przez stronę www.polskiprawnik.ie.
Marcin Szulc


Redakcja tygodnika "Nasz Głos" informuje:
Wszelkie prawa (w tym autora i wydawcy) zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.